Ta sama kolorystyka i kolejne sploty wykonane na ośmiu nicielnicach.
Jeden z prostszych splotów, prawa i lewa strona prawie takie same.
Ten splot fajnie wygląda w rzeczywistości.
Okres urlopowy sprzyja twórczej pracy, można siedząc przy krosnach trochę się zrelaksować.
I ostatni splot na dzisiaj.
Farbuję, przędę, tkam, filcuję, szyję, szydełkuję i na drutach dziergam. Pierścionki i bransolety tworzę. Zioła namiętnie zbieram i przetwarzam. Mazidła, kremy, mydełka i wszystko to co dobre dla ciała kręcę. Zakęcona jestem :-)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tkactwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tkactwo. Pokaż wszystkie posty
środa, 31 lipca 2013
wtorek, 30 lipca 2013
52
Testowałam ostatnio tkanie na ośmiu nicielnicach. Bardzo spodobało mi się tworzeni kolejnych splotów.
Ten sam splot pokazany z dwóch stron.
Kolejny, też pokazany z dwóch stron.
I jeszcze jeden.
Pozdrawiam wakacyjnie .
Ten sam splot pokazany z dwóch stron.
Kolejny, też pokazany z dwóch stron.
I jeszcze jeden.
Pozdrawiam wakacyjnie .
środa, 3 października 2012
45 przypłyneły krosna
Ale ten czas szybko leci. To już mogę powiedzieć, że nie kilka tygodni a kilka miesięcy temu przypłynęły do mnie krosna. Nie spodziewałam się tyle szczęścia naraz. Ale wszystko po kolei.
Małe krosno fajne do nauki.
I trochę większe na którym można tkaninę 70 cm tworzyć.
I trochę "przydasiek" różnego rodzaju, dwa pełne stojaki i dwie ławki .
Część zdjęć robiłam wieczorem, więc jakość jest średnia. Byłam wtedy tak zakręcona i przerażona ilością listewek i kawałków drewna, niepewna czy dojdziemy z tym wszystkim do ładu i będziemy wstanie ułożyć te łamigłówki w całość.
Próba dojścia do ładu z największym krosnem firmy Glimakra udała się (i tu muszę pochwalić mojego męża, bo zaangażował się i łamigłówkę bez problemu rozwiązał). Niestety, muszę jeszcze poczekać na kilka części niezbędnych do pracy. Może na Gwiazdkę je dostanę.
O, jestem zdziwiona przeglądając zdjęcia, że w tym ferworze zapomniałam, pominęłam i nie zrobiłam zdjęć jednemu warsztatowi tkackiemu, to o nim będzie innym razem (w sumie mam cztery).
Dodatkowo dostałam jeszcze kilka książek o tkactwie i innych robótkach. Zna ktoś szwedzki ?
I jeszcze kilka worków nici o których nawet nie marzyłam, len z bawełną.
A tu moje przygotowania do pierwszego testowania średniego krosna.
I pierwszy efekt ...
A Kita siedziała z tyłu i nic jej nie przeszkadzało.
Małe krosno fajne do nauki.
I trochę większe na którym można tkaninę 70 cm tworzyć.
I trochę "przydasiek" różnego rodzaju, dwa pełne stojaki i dwie ławki .
Część zdjęć robiłam wieczorem, więc jakość jest średnia. Byłam wtedy tak zakręcona i przerażona ilością listewek i kawałków drewna, niepewna czy dojdziemy z tym wszystkim do ładu i będziemy wstanie ułożyć te łamigłówki w całość.
Próba dojścia do ładu z największym krosnem firmy Glimakra udała się (i tu muszę pochwalić mojego męża, bo zaangażował się i łamigłówkę bez problemu rozwiązał). Niestety, muszę jeszcze poczekać na kilka części niezbędnych do pracy. Może na Gwiazdkę je dostanę.
O, jestem zdziwiona przeglądając zdjęcia, że w tym ferworze zapomniałam, pominęłam i nie zrobiłam zdjęć jednemu warsztatowi tkackiemu, to o nim będzie innym razem (w sumie mam cztery).
Dodatkowo dostałam jeszcze kilka książek o tkactwie i innych robótkach. Zna ktoś szwedzki ?
I jeszcze kilka worków nici o których nawet nie marzyłam, len z bawełną.
A tu moje przygotowania do pierwszego testowania średniego krosna.
I pierwszy efekt ...
A Kita siedziała z tyłu i nic jej nie przeszkadzało.
wtorek, 13 grudnia 2011
15 Warsztat tkacki
Kilka dni marudzenia i głośnego wypowiadania swoich marzeń podziałało znakomicie :-) Zaczeliśmy oglądać różne warsztaty tkackie, przeanalizowałam to, na jakim mi się najlepiej tkało i powstało nowe dzieło.
Mam prawie zrobiony nowy warsztat tkacki. Nawet nie wiedziałam, że mam tak zdolnego manualnie męża, bo to, że jest z niego łebski facet, to wiem od dawna.
Jak to dobrze, że mamy taką pogodę w grudniu, bo większość pracy przy warsztacie mogła być wykonana na tarasie.
Pierwsza odsłona.
Nicielnice wiążę sama, jest z tym sporo zabawy, ale cieszy, że jestem w stanie zrobić je własnoręcznie.
Jedna nicielnica jest już prawie gotowa.
Kolejną zaczęłam robić, jeszcze tylko 120 pojedynczych nicielnic a potem żmudna praca łączenia ich w całość i na drążek.
Mam wreszcie, wczoraj dotarła do mnie, płochę - trochę było z nią zamieszania, ale jest nowa i lśniąca.
Jeszcze trochę drobiazgów należy dopracować i będę mogła działać.
Mam prawie zrobiony nowy warsztat tkacki. Nawet nie wiedziałam, że mam tak zdolnego manualnie męża, bo to, że jest z niego łebski facet, to wiem od dawna.
Jak to dobrze, że mamy taką pogodę w grudniu, bo większość pracy przy warsztacie mogła być wykonana na tarasie.
Pierwsza odsłona.
Nicielnice wiążę sama, jest z tym sporo zabawy, ale cieszy, że jestem w stanie zrobić je własnoręcznie.
Jedna nicielnica jest już prawie gotowa.
Kolejną zaczęłam robić, jeszcze tylko 120 pojedynczych nicielnic a potem żmudna praca łączenia ich w całość i na drążek.
Mam wreszcie, wczoraj dotarła do mnie, płochę - trochę było z nią zamieszania, ale jest nowa i lśniąca.
Jeszcze trochę drobiazgów należy dopracować i będę mogła działać.
poniedziałek, 7 listopada 2011
07 Tkactwo
Działając spontanicznie i korzystając z kilku dni urlopu wybrałam się na kolejne warsztaty tkackie.
Tym razem trafiłam na Mazury do Państwa Bałdygów.
Pani Bałdyga uczy tkactwa, a Pan Bałdyga tworzy warsztaty tkackie.
Pani Ania jest osobą bardzo sympatyczna i cierpliwą. Z chęcią dzieli się swoją wiedzą i doświadczeniem z takimi laikami jak ja. W domu u Państwa Bałdygów panuje bardzo sympatyczna i przyjazna atmosfera.
Kilka zdjęć z pracowni p. Ani.
Warsztat dwunicielnicowy, na którym tkałam szmaciaki.
Końcowy efekt mojej pracy.
Kolejny projekt, wrabianie elementów dekoracyjnych.
I jeszcze raz fioletowo mi.
I nauka na warsztacie czteronicielnicowym.
Chętnym zgłębiania tajników tkackich polecam warsztatu u p.Ani.
Pani Aniu, jeszcze raz bardzo dziękuję za naukę i ciepłą atmosferę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)