piątek, 17 lutego 2012

19 BFL

 Okres zimowy, a szczególnie te ostatnie tygodnie źle na mnie działają, brak mi powera.

Zasypało nas śniegiem na wsi tak, że zastanawiam się czy jutro uda nam się dojechać do naszego pobliskiego miasteczka.

W ubiegłym tygodniu trochę farbowałam i w wolnych chwilach na kołowrotku wełnę kręciłam.
 
BFL w ciepłej tonacji.




Hiszpanka  prawie artystycznie skręcona.




Wieczorem było tez filcowanie.






Na drutach, kilku parach, mam rozpoczęte różne projekty, nie potrafię od początku do końca robić tylko jednej pracy. Chusta  ma chyba najlepszą siłę przebicia i ma szansę być pierwsza. 

wtorek, 10 stycznia 2012

18 No to zaszalałam.

 W ostatni dzień starego roku zrobiłam niemałe zamówienie czesankowe. Zamówiłam kilka gatunków znanych i nie znanych mi czesanek. Z ciekawości, żeby móc przekonać się jakie są w rzeczywistości.
Dzisiaj, gdy przyszłam z pracy, czekała już na mnie paczka. A oto jej zawartość :




Małe "co nieco" do filcowania :



Te już znałam :




 I te zupełnie obce :






Niektóre z nich są super miłe w dotyku,  inne na pewno będą podgryzać.
  Oj będzie się działo, kołowrotek pójdzie w ruch.

niedziela, 18 grudnia 2011

17 Przędzenie.

Tym razem powstał kolejny motek wełny Wensleydale.







Z 96 gram czesanki wyszło mi 225 metrów singla.
Wełna wyszła puszysta, lekko podgryzająca, lśniąca.


czwartek, 15 grudnia 2011

16 Szydełkowe co nieco,

W czasie chłodniejszych dni, szczególnie w okresie zimowym, lubię mieć na szyi coś ciepłego.
Lubię biżuterię w wydaniu XXL - okazałą, przyciągającą wzrok -  ale nie z metali szlachetnych.
I w związku z tym powstały  kolejne a'la korale /bo nie wiem, jak  to nazwać/ zrobione na szydełku.





wtorek, 13 grudnia 2011

15 Warsztat tkacki

Kilka dni marudzenia i głośnego wypowiadania swoich marzeń podziałało znakomicie :-) Zaczeliśmy oglądać różne warsztaty tkackie, przeanalizowałam to, na jakim mi się najlepiej tkało i powstało nowe dzieło.
Mam prawie zrobiony nowy warsztat tkacki. Nawet nie wiedziałam, że mam tak zdolnego manualnie męża, bo to, że jest z niego łebski facet, to wiem od dawna.

Jak to dobrze, że mamy taką pogodę w grudniu, bo większość pracy przy warsztacie mogła być wykonana na tarasie.

Pierwsza odsłona.







Nicielnice wiążę sama, jest z tym sporo zabawy, ale cieszy, że jestem w stanie zrobić je własnoręcznie.






Jedna nicielnica jest już prawie gotowa.





Kolejną zaczęłam robić, jeszcze tylko 120 pojedynczych nicielnic a potem żmudna praca łączenia ich w całość i na drążek.



Mam wreszcie, wczoraj dotarła do mnie, płochę - trochę było z nią zamieszania, ale jest nowa i lśniąca.



Jeszcze trochę drobiazgów należy dopracować i będę mogła działać.

wtorek, 6 grudnia 2011

14 Fragment mojej pracownia

Myślałam, myślałam i wreszcie się zdecydowałam, aby pokazać (fragmentami) moją pracownię. Dzisiaj, po kilku dniach nieładu artystycznego jaki panował w pracowni , ogarnęłam ją jako tako.
Tym razem padło na kącik prządki, ale bez mojego ulubionego fotela. W pracowni stoją teraz  kołowrotki, chociaż często przędę wełnę w salonie, gdyż tam zazwyczaj coś się dzieje. Tam też stoi mój ulubiony fotel i mam cudowny widok z okien. Pracowni używam do przędzenia w takie dni, gdy potrzebuję odrobiny samotności i wyciszenia.



Ten kołowrotek został kupiony w Holandii.



Kolejny, kupiony w Polsce, prawdopodobnie pochodzi z Niemiec.







Najmniejszy kołowrotek pochodzi z Nowej Zelandii, a kupiony został w UK.
To Mercedes wśród moich kołowrotków, jest wielokrotnie naj:  najmniejszy, najnowszy,  najdroższy i najlepszy.









niedziela, 4 grudnia 2011

13 Wełna BFL

Mając na głowie wiele rzeczy do zrobienia w domu (porządki ...),  nie wiedziałam od czego zacząć. A że nie lubię marnowania czasu, usiadłam przy kołowrotu z kolejną czesanką, zrelaksowałam się, bo tak to na mnie działa. Przy okazji powstała nowa wełna, lekko w singla skręcona. Starałam się skręcić ją bardzo delikatnie co wcale nie jest takie łatwe. W dotyku sprawia wrażenie takie jakby była powietrzem napompowana.
Do farbowania tej czesanki użyłam farb Ashforta.






Prace domowe nie uciekły, natomiast satysfakcja z powstania nowej wełny dodała mi  skrzydeł, tak że inne prace były mniej uciążliwe i szybko się z nimi uporałam.