poniedziałek, 23 kwietnia 2012

27

Tym razem trochę czerwieni w różnym wydaniu.



Długo się nie odzywałam, ale nie oznacza to, że nic nie robiłam...  Przed świętami sporo czasu poświęciłam filcowaniu. Zrobiłam trochę biżuterii i kilka szali, zaszalałam z czerwieniami. Tutaj: z jednej strony warstwa jedwabiu sillaps, z drugiej jedwab ponge, który nadaje szalowi fajną "pomarszczoną" strukturę.



Kolejna czerwona czesanka, tym razem z dodatkiem czerni i szarości. Powstał z niej otulacz na zamówienie przemiłej Beatki.




I po raz kolejny - czerwień z zastosowaniem jedwabiu. Na drugim zdjęciu widoczny jest fragment wfilcowanego jedwabiu. Nie jest niestety uchwycona ciekawa struktura, jaka powstała przy połączeniu jedwabiu i czesanki w procesie filcowania.




 Nuno filc - kolejny, i ostatni tym razem, wytwór w czerwieniach.



A na koniec, coś w moich ulubionych kolorach. 


Ciepłe pozdrowienia dla wszystkich odwiedzających moje Wełniane Studio! :)

wtorek, 13 marca 2012

26

Z serii poznawania kolejnych gatunków czesanek, tym razem szetland.
Farbowanie odbyło się w kolorach ciepłych, niekoniecznie moich, ale nie mogę tylko fioletów, zieleni i niebieskości tworzyć.





I jeszcze raz szetland, ale już z dodatkiem niebieskiego,turkusowego i brązowego.
Planuję w sobotę zasiąść przy kołowrotku i przetestować tą wełnę, bo do tej pory nie miałam tej przyjemności.




niedziela, 11 marca 2012

25

Ciąg dalszy postępów z jedwabiem i wielbłądem.



Ta wełna jest niesamowita, wielką przyjemność odczuwa się trzymając ją w rękach w czasie pracy.
Zaczęłam robić kolejną chustę, a że mam w tym kolorze tylko  około 100 gr/360 m tej wełny, to postanowiłam połączyć ją z mieszanką  moheru z jedwabiem.
Bardzo to połączenie mi się podoba,  wzrokowo i dotykowo.








Kolejna wełna doczekała się przędzenia, to też jedwab z wielbłądem /mój prezent/. Jest to chyba moje ulubione połączenie czesanek.











piątek, 2 marca 2012

24 Baby Camel / Mulbery Silk

Już dziewczyny na innych blogach pisały, ja tylko potwierdzę, jest to niesamowicie miła i ekskluzywna czesanka.







Tutaj tylko odrobina na szpuli, przed momentem uprzędziona. Z chęcią bym jeszcze  przy niej posiedziała ale obowiązki wzywają. Wieczorem będzie więcej.




niedziela, 26 lutego 2012

23



W ciągu tygodnia brak mi weny twórczej do farbowania, natomiast w piątki i soboty zaczynam działać.
Przy farbowaniu się relaksuję, chociaż zdarza mi się mieć chwile wahania czy aby ta kombinacja kolorów będzie ok.
Tym razem padło na merynosa.








A nazwę tej czesanki podam za kilka dni - karteczka z opisami została na wsi a  farbowałam kilka nowości i jej po prostu nie pamiętam.







czwartek, 23 lutego 2012

22


Z cyklu poznawania, mi nie znanych wełen, wełna falklandzka.
Bardzo sympatyczna w przędzeniu i miła w dotyku.
Ufarbowana została w tonacjach zimnych, już kiedyś coś podobnego kolorystycznie pokazywałam.











poniedziałek, 20 lutego 2012

21

 Sobota, po całym ciężkim tygodniu pracy, była cudownym czasem odprężenia. Miałam totalny luz i zafundowałam sobie świetną zabawę z kolorami. Prawie cały dzień mieszałam w garach i tworzyłam kolejne zestawienia kolorystyczne.

Farbowałam nową partię czesanki do przędzenia i trochę merynosa przeznaczonego do filcowania.

Poznaję  nowe, wcześniej nie znane mi gatunki czesanek. Podoba mi się wełna massam - jest wprawdzie z tych lekko gryzących, ale ma piękny lśniący włos, jest lekko pokarbowana i bardzo przypomina mi wensa.

Bardzo dobrze przyjmuje farbę, po procesie farbowania jest puszysta i lśniąca. Odkąd używam termometru, spokojna jestem o stan moich czesanek po farbowaniu.
Czesanka  MASSAM.




 Merynos&tencel




To jest jedna i ta sama czesanka, tylko zdjęcie zostało zrobione innym aparatem. Na żadnym z nich nie ma prawdziwego koloru, ale jakby dodać zieleń z górnego zdjęcia z fioletem z dolnego - to by było to.


To tylko część z moich sobotnich poczynań, niestety będę musiała powtórzyć zdjęcia - nie zawsze można  dwoma opisać kolor tego, co mi wyszło.