wtorek, 24 lipca 2012

36 Torby

Ostatnio mało filcuję, ale wreszcie zdopingowałam się i zrobiłam kolejną torbę. Na tym zdjęciu jest już kiedyś zrobiona, która musiała odleżeć swoje.



Poniżej nowa torba, do ozdobienia której  wykorzystałam fragmenty ręcznie przędzionej wełny w kolorze naturalnym.


Nasz domowniczka kolorystycznie do nowej torebki pasuje:-)





W piątek odbył się jeszcze kurs filcowania dla przyjezdnych i zakwitła kolekcja nowych kwiatów.








A to kwiaty z mojego ogrodu.
Jedną boczną stronę tarasu zajmuje milon, jest dosyć duży, zajmuje przestrzeń prawie czterech metrów. W tym roku bardzo intensywnie jest obsypany kwiatami i wygląda pięknie.



Róże natomiast mają się nieco gorzej. Wyjątkowo posadziłam  miedzy nimi pomidory koktajlowe, którym towarzystwo róż chyba pasuje, bo pięknie rosną i owocują.





niedziela, 22 lipca 2012

35 Uliczne kręcenie się odbylo.



Uprzejmie donoszę, że pierwsze warszawskie uliczne kręcenie wełny się odbyło! O umówionej godzinie spotkałyśmy się w wyznaczonym miejscu i zaczęłyśmy prząść.  Pogoda nam na całe szczęście dopisała, deszczu nie było, chociaż się go trochę obawiałam. Wiatr pomagał w kręceniu, a przechodnie zerkali na nas z wyraźnym zaciekawieniem. Jak to przy babskim robótkowaniu bywa, gawędziłyśmy miło. Maryla pokazała i dała podotykać różne rodzaje czesanki  z alpaki suri, które ostatnio kupiła. Wełna była w naturalnych kolorach i niesamowicie miękka w dotyku. Potem przeniosłyśmy nasze wrzeciona do pobliskiej kawiarni i przy kawce i ciachu kontynuowałyśmy robótkowe rozmowy kolejną godzinę.





piątek, 20 lipca 2012

34

Zabawa z kolorami trwa nadal.
Czesanka z merynosów przeznaczona do przędzenia.



 I kolejny merynos w cukierkowych kolorach, też przeznaczony do przędzenia.









czwartek, 19 lipca 2012

33

Kilka dni temu bawiłam się kolorami. Trochę poszalałam z tymi odcieniami :-)



Było to moje pierwsze doświadczenie z czesanką islandzką. Czesanka ta jest lekko "ostrawa", będzie z tych lekko podgryzających. Włos ma trochę pofalowany, bardzo dobrze przyjmuje farbę.



Na kolejnych fotkach jest czesanka z merynosów do filcowania. Trzy odcienie szarości i róże, przeznaczone są na torbę i szal.


.


czwartek, 12 lipca 2012

32 Pierwsze warszawskie spotkanie z wrzecionem.



 
Serdecznie zapraszam na pierwsze spotkanie prządkowe w Warszawie.
Wszystkich chętnych proszę o przyniesienie wrzeciona i czesanki.  Osoby, które nigdy nie przędły będą mogły poznać coś nowego, mocno wciągającego:))   A osoby już zaprzyjaźnione z wrzecionem będą mogły podzielić się swoimi doświadczeniami.
  
Proponuję dwa terminy do przegłosowania: 19.07 o godz.17.30, lub 21.07 o godz.11.00.
Miejsce - ławki lub ogródek kawiarniany w Pasażu Wiecha na tyłach dawnych  Domów Towarowych Centrum, od strony ul. Chmielnej. Ewentualnie proszę o wskazanie fajnego miejsca w Centrum.


W sprawach technicznych, dla Tych którzy bardzo by chcieli pokręcić wrzecionem a nie mają swojego, mogę w trakcie spotkania pożyczyć trzy wrzeciona i trochę czesanki.
Wrzeciono można zrobić z mątewki używanej w kuchni, płyty CD i kawałka patyka, można kupić u p. Kromskich lub np.  na stronach tego producenta http://thewoodemporium.co.uk/




31 Alpaka

Czytałam na różnych blogach o runie z alpak i zachciało mi się ...
Zamówiłam trzy kolory w dwóch gatunkach, dzisiaj prezentuję dwa z nich. Tak wyglądała baby alpaka prosto po zakupie:



Tak po czyszczeniu ręcznym, wybieraniu śmieci i praniu. W dotyku jest bardzo mila i mięciutka.





Trochę gorzej  wyglądała i więcej pracy wymagała wełna z alpaki huacaya. Zdjęcie już  po czyszczeniu i praniu.



A tu już po trzykrotnym przeczesaniu na gręplarce.



Mimo mojego czyszczenia i wybierania różnych drobiazgów, podczas wyczesywania znalazłam jeszcze trochę "dodatków". Kolejną partie muszę dokładniej wyczyścić i przebrać z krótkiego podszerstka, bo w tym wyczesanym gdzieniegdzie coś małego umknęło mojej uwadze. I w czasie czesania, te krótkie drobiazgi  niestety się nie rozczesały, co spowodowało, że podczas przędzenia wełna  ma gdzieniegdzie małe zgrubienia. Ale co tam, kolejne doświadczenie mam za sobą.

środa, 13 czerwca 2012

30 Warsztaty filcowania.

W tą  niedzielę w mojej pracowni  działo się, oj działo.
Prowadziłam warsztaty filcowania, zorganizowane dla totalnie pozytywnie zakręconych dziewczyn . Sylwio, Danusiu i Marysiu dziękuje wam za super atmosferę i wielkie zaangażowanie  przy wykonywaniu swoich projektów. Dziewczyn od pracy nie mogłam odciągnąć,  nawet na wypicie filiżanki ciepłej herbaty. Były tak przejęte i skupione nad projektami, że nic poza czesanką nie widziały. Na sesje zdjęciową z warsztatów zapraszam na bloga U Sylwki






Kilka tygodni temu zrobiłam poncho z moheru ze starych zapasów. W kolorze zupełnie nie moim i tu totalne zaskoczenie. Polubiłam go od razu i chodzę w nim, o dziwo. Spotykam się często z dziwną reakcja koleżanek "O jejku , przecież to nie Twój kolor, a tak fajnie w nim wyglądasz" - dzięki dziewczyny. Miałam problem żeby zrobić sensowne zdjęcia i są bardzo marne.





W trakcie robienia zdjęć przyplątało się towarzystwo i ze zdziwienia, że pani chciała przegonić podniosło tylko łepek do góry.





Na ramionach dodałam kilka oczek i fajnie poncho układa się na sylwetce.



Pomarańczowe cudo wyszło wielkie, bo ja nie należę do małych kobitek, ma 96 cm długości .